sobota, 6 grudnia 2014

Rozdział 7 "Te oczy, ten uśmiech.. ten on!"


~*~



* Dwadzieścia minut później *

Stanęłam na murawie, poprawiając koka na głowię.
Rozejrzałam się dookoła spoglądając na wszystkie dziewczyny.
W szatni każda mierzyła mnie przenikliwym spojrzeniem, a teraz nagle wysyłała w moim kierunku słodkie uśmieszki.
Ciekawiło mnie co spowodowało u nich tak diametralną zmianę.
Jednak po chwili wszystko stało się jasne.
Za mną znajdował się Marc i Messi prowadzący bardzo zawziętą dyskusję na temat mojej skromnej osoby.
-Yghm..- chrząknęłam z uwagi na to że głupio mi się stało słuchając obydwojga słów, ale bez skutecznie gdyż nadal gadali jak najęci.
-No racja. numer jak Neymar na koszulce, korki, ale z tą seksi figurą i buźką powala na kolana bardziej niż on.- zabrał głos Bartra, co chwile się uśmiechając.
Jednak chyba nadal nie wiedział że stoję za nim i wszystko słyszę.
-Hahaha...-Leo wybuchnął śmiechem zerkając na mnie.
Wreszcie choć jeden mnie dostrzegł!
-Ale to prawda.- nie powiem schlebiało mi jak chłopak mówił o mnie w samych superlatywach, lecz patrząc na swojego kumpla był z lekka zdezorientowany, co go aż tak bardzo rozbawiło.
Wolałam mu oszczędzić już tych męczarni i odsunąć w stronę idącego trenera.
-To jak gotowa na pierwszy trening?- obdarował mnie firmowym uśmiechem, za nim jeszcze zdążyłam dorównać mu kroku.
-Tak jest panie trenerze!- zaśmiałam się, a mężczyzna pokręcił jedynie niedowierzająco głową.
-Poznałaś już wszystkich?- spytał po chwili ciszy.
-Nie wszystkich, ale większość.- spojrzałam na piłkę która akurat podlatywała pod moje nogi.
Bez zastanowienia od razu kopnęłam ją w stronę z której poturlała się i spojrzałam na Enerique.
-Tych tam na pewno.- westchnął ciężko wskazując palcem na Neymara i kilku jego przyjaciół.
-Uparli się że muszą zobaczyć jak grasz i wprosili się jak widać na trening.- dodał z dezaprobatą.
-Heh.. ale czemu akurat mnie?- założyłam ręce na piersi.
-Na to pytanie raczej sama znasz odpowiedź.- minął mnie dmuchając w gwizdek.
-Zbiórka!- krzyknął spoglądając na damską część murawy, a męską srogim wzrokiem prze teleportował na trybuny.
-Zaczynamy od krótkiej rozgrzewki.- oznajmił klaszcząc w dłonie.
-Raz, raz, Nie spać!..  
        Wyszłam z szatni z torbą i ruszyłam w kierunku wyjścia.
Wyciągnęłam z lewej przegródki telefon i obejrzałam się w nim jak w lusterku.
Hm.. nie jest aż tak tragicznie!
Trzymając go w dłoniach  podeszłam pod samochód brata.
Oparłam się o niego i czekałam aż łaskawie raczy się pojawić i odwieść mnie do domu.
Ja zdążyłam się wykąpać, przebrać i tu dojść, a on nadal siedzi na trybunach i pewnie pieprzy o jakiś głupotach z kolegami.
Nie mając najmniejszej ochoty iść go szukać postanowiłam obczaić co nowego dzieję się na Instagramie i Facebooku.
Tak jak się spodziewałam 50 zaproszeń do znajomych od miedzy innymi Oscara, Louisa nasz szanowny trener,  Gerarda, Camili (moja dzisiejsza partnerka podczas ćwiczeń) oraz BRUNY?!
Dziewczyna Neymara ?
To mnie zatkało..
-Co ci?- podszedł do mnie Pique przybierając smutną minę.
-Nic.- machnęłam ręką, uderzając go nią w łokieć.
-Szczęście że nie jestem niższy bo mogłem stracić oko.- zaśmiał się, a ja wystawiłam mu język.
-Shakira załamała by się. I co wtedy?
-Zupełnie nic.- wzruszyłam ramionami, ukazując szereg śnieżnobiałych ząbków.
Wiedziałam że jego wcześniejsze słowa miały dać mi do zrozumienia że jestem bardzo niska, więc miałam prawo go trochę po wkurzać.
-NIC?!- prychnął, a ja przekręciłam oczami znów zawieszając je na piłkarzu.
-Gdzie Ney?- zbyłam jego wcześniejszą wypowiedź.
-Musi załatwić coś z Oscarem i kazał zawieść mi ciebie do domu.
-Po moim trupie, idę na piechotę!- byłam rozjuszona że nie powiedział mi tego i jak małej dziewczynce załatwił powrót do domu.
-Aż taki zły jestem?- zdziwił się patrząc na mnie.
-A ja aż taka niska!- tupnęłam nogą co musiało wyglądać komicznie przy jego wzroście.
-Nie powiedziałem tego.
-Zasugerowałeś, a to mi wystarczy.- w tym momencie ze Stadionu wyszedł mój zbawiciel.
-Sergi..! Odwiózł byś mnie do domu?- podbiegłam do niego, a ten bez słowa podszedł do swojego samochodu i otwierając drzwi od strony pasażera gestem ręki zaprosił mnie do środka.
-Dziękuje.- dałam mu buziaka w policzek, wsiadając do pojazdu.
Szczerze znałam go tylko z okładek gazet, wywiadów, reklam, a od dwóch dni z widzenia.
Tyle co o nim wiedziałam to był jego wiek, wygląd, imię i nazwisko.
Nic poza tym, może dlatego to była również najlepsza okazja by się lepiej poznać?
Przebiegł przed maską auta i zasiadł na miejscu kierowcy.
Przekręcił kluczyki w stacyjce, po czym z piskiem opon wyjechaliśmy na drogę.
-Czyli jesteś siostrą Neymara?- puścił do mnie oczko.
-Mhm..- przytaknęłam automatycznie.
-Jest coś jeszcze co lubisz oprócz piłki?- stanął na czerwonym świetle, lustrując mnie swoim przenikliwym spojrzeniem, rozbierał mnie wręcz nim!
-Może tak piłkę kocham i to moja pasja, a oprócz tego nic konkretnego nie ma w moim życiu.- położyłam torbę pomiędzy swoimi nogami.
-A ty?- uniosłam jedną brew do góry.
-W moim sercu jest miejsce tylko na piłkę, no i może dziewczynę.- przerzucił biegi ocierając swoją ręką się o moje kolano.
Poczułam się inaczej, ale w żadnym stopniu nie byłam skrępowana.
W domu dziecka miałam doczynienia czasem z dwa razy gorszymi chłopakami niż może to się niektórym wydawać.
    Gdy po piętnastu minutach znalazłam się pod swoim domem, zauważyłam że nie ma nikogo w domu.
Często właśnie wtedy zaczynałam fiksować, wszędzie widziałam matkę i ojca.v
Czułam się przez nich obserwowana i załamywałam.
A w tym momencie gdzie wszystko zaczynało wracać do normy nie mogłam na to pozwolić.
-Dziękuje za podwózkę, może wszedłbyś na kawę?- zwiesiłam głowę zaczynając bawić się palcami, które w tamtej chwili były bardzo interesujące.
-Z wielką chęcią.- dotknął mych dłoni i szeroko uśmiechnął.
Nim zdążyłam otworzyć drzwi domu, poczułam dziwny chłód w okolicy ramion.
A przecież były 32 stopnie!
Pomału weszłam do środka, za mną oczywiście Sergi z moją torbą z treningu.
Uparł się że ją zabierze, to proszę bardzo.
-Gdzie ją odłożyć?- wskazał na ciężki przedmiot wiszący na jego ramieniu.
-Może do mnie do pokoju, u góry drugie drzwi po lewej.- pokierowałam go, samemu podążając do kuchni.
-Aaa..!- przestraszyłam się wizerunku jakiegoś obcego faceta za oknem.
Zjechałam po ścianie siadając na płytkach i zakrywając twarz dłońmi.
-Co jest!?- wbiegł jak tornado do pomieszczenia Roberto. (W razie co Sergio Roberto to piłkarz i tak się nazywa xD)
-Yyy.. nic. Myślałam że to mysz.- wskazałam na małą szarą dziwnie ułożoną ścierkę.
Wiem że słabe wytłumaczenie, ale nic lepszego w tamtym momencie nie przyszło mi do głowy.
-Okey..- wydukał mało przekonany siadając przy wysepce na barowym krzesełku.
-Kawy, herbat?
-Kawy.
-Rozpuszczalna z dwóch łyżeczek.-mrugnął do mnie okiem.
     Nie zdążyła minąć godzina, a do domu wparował mój brat... jednak nie był sam.. blondynka nie odstępowała go na krok.
Choć w tamtej chwili mało mnie to interesowało.
Zdążyłam tak polubić Roberto że bez problemu i żadnego skrępowania zaprosiłam go do siebie do pokoju.
Powód był oczywiście najprostszy na świecie, nie mogłam znieść tej ropuchy i jej panoszenia się po domu.
Nie była u siebie, a uważała się za najważniejszą na świecie!
Wszystko po niej wynieś zrób, jak brunet chce jej usługiwać proszę bardzo ja nie będę ani mój gość.
-Wiesz co.. choć.- pociągnęłam go za rękę, szepcząc mu do ucha.
Bez większych scen posłuchał mnie i powędrował za mną.
-Fajny pokój!- walnął się na moje łóżko, rzucając mnie poduszką.
-Ej..ej.. zaraz sprawdzisz jak szybko spada się z drugiego piętra!- pogroziłam mu palcem i położyłam obok niego.
-Nie pasuje tu.- wydukałam ledwo słyszalnie.
-Jak to?- podniósł się, opierając na rękach.
-Normalnie.. widzisz te ściany; KREMOWE!? Szafki i wszystko takie jasne zadbane w tym samym kolorze! Zero mnie czerni, fioletu, szarości..- przykryłam się poduszką.
-No to zrób coś z tym, przemebluj, pomaluj.- zaproponował od razu.
-Przestań myślisz że się zgodzą, ja mam być tą idealną córką jak Raffaella, nie ponurą, niewychowaną.
-Ale ty jesteś wychowana.- ściągnął ją zemnie, spoglądając zdziwiony.
-No może i tak, ale ja gram pisze wiersze, tworze, jestem szczera do bólu i to się może niektórym nie podobać.- westchnęłam ciężko.
-Piszesz?- wstałam z łóżka krocząc do szafki z ubraniami.
Otworzyłam ją jak szeroko, spod sterty bluzek wyciągając duży zeszyt.
Na nim był białym flamastrem napis:
-Okey?
-Okey.
W dwóch chmurach, białej i czarnej.
-Łap!- zrobiłam z niego dysk i podałam prosto do rąk.
-Yghm..- otwarł na środkowej stronie i zaczął;
"myślałem, że bez Ciebie umrę kochanie i chyba właśnie umarłem
i sam się szwędam ulicami, tyle tu wspomnień o Tobie, że mógłbym z nich spokojnie stworzyć cały wszechświat."
-Ty zajebiste!- wydarł się że go pół domu słyszało.
-Na serio napisałaś to sama?- przewracał kolejne kartki nie dowierzając.
-Nom..- usiadłam na obrotowym krześle nucąc kawałek mojej ukochanej piosenki.
-A może tak nad łóżkiem byś to sobie sprejem napisała?- obrócił się spoglądając na nią.
-Bingo! Jeju kocham cię za to! Elegancko, ale ściana będzie idealna cała moja inna, taka od mojego serca!- pobiegłam do niego i zaczęłam ściskać.
-Nie ma za co, polecam się na przyszłość.
-Jutro po treningu idę do sklepu po spreje.- uśmiechałam się jak głupia.
-Dobra, oglądamy coś?- spojrzał na laptopa na biurku.
-Tak, ale co?- zmierzyłam go przenikliwym spojrzeniem.
-Horrorek, robi się ciemno?- zerknął na mnie pytająco.
-Ale ja wybieram.
-Oksy dropsy.- przybliżył się do mnie, dotykając ciepłego policzka.
Miał zimną dłoń, ale delikatny . subtelny dotyk że ledwo co go poczułam.
Dzieliły nas centymetry, serce podeszło mi do gardła, przez głowy przeszły mi tysiące myśli.
Dom dziecka, gwałty, śmierć rodziców, mój brat i jego pierwsza miłość, nowy dom, Neymar, Neymar, naszyjnik i znów on..


Od autorki: Wiem długo nie było rozdziału, dlatego teraz choć taki krótki i tajemniczy.
Nie długo next, nadrobię tylko na reszcie blogów.
Miałam dużo nauki, testów, kartkówek -.-










10 komentarzy:

  1. No, no, no. Co to ma być kurde?
    Sergio ją pocałuje? Serio? Serio serio?
    Nie wiem no.. Coś mi tu nie pasuje.
    Już wiem co! Ta lasencja Neymara! Ugh! Nie lubię jej! xd
    Jestem bardzo ciekawa następnego rozdziału.
    Rozdział bardzo tajemniczy, ale dobrze. Takie najbardziej mi się podobają. ;*
    Czekam na nn kochana ;))

    Looovki! 😍❤

    OdpowiedzUsuń
  2. Nareszcie nowy rozdział ;) Nie zawiodłam się, robi się naprawdę interesująco. Wyczuwam jakąś akcję z dziewczyną Neymara... I ciekawe jak rozwinie się znajomość z Roberto ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ej! Czemu przerywasz w takim momencie? :( Ale cieszę się bardzo, że pojawił się nowy rozdział i już czekam na kolejny. :D I rozumiem Cię, ja też mam zawrót głowy ze szkołą :/ Ale niedługo wolne :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mogę się doczekać następnego :D tyle się tu dzieje i tak nagle w takim momencie kończysz rozdział :/ fajnie by było jakby teraz Ney wparował do pokoiku i zobaczył to i okazał taką zazdrość i wgl jejkuuu *.* czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  5. Nareszcie! Tęskniłam za tym opowiadaniem strasznie.. :(
    Śmiałam się jak głupia momentami, a patrząc na godzinę to groziło mi to wydziedziczeniem, także plus dla Ciebie :D
    Na początku myślałam, że o innego Sergi'ego chodzi, dobrze że napisałaś :)
    Cóż powiedzieć, czekam na nexta :*
    I zapraszam do siebie na część 20 :)

    http://kopciuszek-na-boisku.blogspot.com/

    Buźka. <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Dopiero niedawno jakoś wpadłam ta tego bloga i od razu mi się spodobał ;3 Szybciutko nadrobiłam wszystkie rozdziały i każdy był powalający! <3
    A co do tego, to też jest świetny ;>
    Czekam na następny! :D

    OdpowiedzUsuń