~*~
-Mój nadgarstek!- oburzona wystawiłam prawą rękę w jego stronę.
-Patrz co mi zrobiłeś!- nie dawałam mu się wcale odezwać, tylko opieprzałam go za czerwone ślady.
-No przepraszam nie chciałem.- musnął ustami 'ranę' uśmiechając się szeroko.
-Może jeszcze lód ci przyłożyć.- zaczął się ze mnie nabijać.
-Pewnie, będę miała czym w ciebie rzucać.- zaśmiałam się siadając na blacie.
-Ha-ha-ha, ale się uśmiałem.- ironizował szukając przepisu na pizze.
-To nie miało być śmieszne, a szczere.- wytknęłam w jego kierunku język.
-To po co się śmiałaś?- odwrócił się w moją stronę z kawałkiem kartki w łapie.
-Bo lubię cię drażnić.- posłałam mu całusa wybuchając nieopanowanym śmiechem.
Chłopak widząc moje zachowanie pokręcił jedynie niedowierzająco głową i zaczął grzebać po szafkach.
-Czego szukasz?- spojrzałam na niego zdziwiona.
-Mąki.- odparł beznamiętnie nawet na mnie nie patrząc.
-Druga półka na samym wierzchu.- uśmiechnęłam się ukazując szereg śnieżnobiałych ząbków.
Nic nie odpowiedział tylko szukał dalej kolejnych składników.
-Ney..- patrzyłam na niego strasznie skrępowana.
-Neymar.- szepnęłam, a ten nadal nic.
-Neymarze da-Silvo Santosie Juniorze słyszysz mnie ?!- krzyknęłam podchodząc do niego.
-Tak nie jestem głuchy.- burknął.
-Jesteś zły?- stanęłam przed nim, zasłaniając mu przyprawy leżące w koszyku.
W tej chwili właśnie zwrócił na mnie swój wzrok.
Jego tęczówki pierwszy raz tak mocno lśniły, jego usta rozchylały się jakby miał coś powiedzieć, ale..
Nie zrobił tego.
Odwrócił się i podszedł do zlewu myjąc dokładnie dłonie.
-Pomożesz mi czy będziesz tak stać?- odparł, a kącik jego ust uniósł się lekko do góry.
-A co mam robić nędzny kucharzyno.- brechałam z niego, a ten nawet nie raczył nic powiedzieć tylko szykował mi pieczarki do pokrojenia i paprykę.
-Co ty taki dzisiaj nie w sos?- próbowałam do niego dotrzeć, ale bez skutecznie.
Nie chce ze mną rozmawiać jego sprawa! Ja się prosić nie będę.
Włączyłam radio jak najgłośniej się dało, ruszając biodrami w rytm lecącej piosenki.
Miałam go gdzieś! Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie. Po naszemu:
Jak Neymar Ali, tak Ala Neymarowi.
Stukałam palcami o deskę krojąc *grzyby które przed chwilą umyłam.
Niestety jestem taką niezdarą że przy tym przecięłam się i to dość głęboko.
Syknęłam z bólu podbiegając do kranu.
Odkręciłam kurek z zimną wodą, czując ulgę wypełniającą mnie od środka.
-Pokaż.- usłyszałam za sobą cichy głos piłkarza.
-Nie potrzebuje łaski- stałam sztywno nie mogąc zrobić żadnego kroku.
-Widzę że potrzebujesz pomocy.- ujął moją dłoń i szybko pobiegł po apteczkę.
-Ja pierdole.- bąknęłam.
-Nie pierdol bo ci się rodzina powiększy- usłyszałam jego donośny śmiech.
-Tylko zero wody utlenionej!- pogroziłam mu palcem.
-Muszę ci to odkazić. Nie będzie bolało.- mrugnął do mnie okiem wpuszczając ciecz do mojej rany.
-Aaa...- zamknęłam oczy.
-Ty wiesz jak to szczypie.- walnęłam go pięścią w klatkę piersiową.
-Domyślam się.- pocałowałam mnie w czoło.
-Zaklej to.- chwyciłam go za koszulkę jedną ręką i wgramoliłam na barowe krzesełko.
- Spryciula.- owinął mi palec bandażem i gdy już myślałam że wszystko okey znów zamilkł.
-Co jest ze mną nie tak co? Czemu taki jesteś?!- założyłam ręce na piersi.
-Naprawdę chcesz wiedzieć?!- zbliżył się do mnie napinając mięśnie.
-Inaczej bym nie pytała!- wycedziłam przez zęby.
A on wpił się w moje usta, najpierw dość zachłannie ich smakował, jednak po chwili coraz bardziej delikatnie i subtelnie.
Nie wierzyłam w to co się dzieje, lecz pomimo to oddawałam każdy z pocałunków.
Czułam dziwne uczucie w podbrzuszu które nie chciało mnie opuścić.
Przyciągało mnie chyba nawet do niego jeszcze mocniej.
-Brakowało mi już tchu- wysapałam prosto w jego usta.
Wciąż stykaliśmy się czołami chcąc uspokoić swoje oddechy.
-Kocham Cię Alicja, jak jeszcze nikogo, uwierz mi.- spuścił wzrok patrząc na swoje buty.
-Wierzę, ale..
Ważne!
Od autorki:
Wiem że trochę zaniedbałam ostatnimi czasy blogi. Sama nw jak to się stało.
Więc dlatego macie dziś choć taki krótki żeby nie było że już przestałam pisać.. bo takie słuchy też mnie dochodziły.
Chciałam wam przekazać że na 1000% rozdział w środę.
Ale nie chcę żebyście się przyzwyczajały rozdziały będą co pięć siedem dni.
Ogólem rozdział mi się podoba choć krótki liczę na komentarze.
Bo chcę na nowy rok policzyć ile was jest ! :*
Ten kto skomentuje tego informuje,
:* albo jeszcze następny. :D
-A co mam robić nędzny kucharzyno.- brechałam z niego, a ten nawet nie raczył nic powiedzieć tylko szykował mi pieczarki do pokrojenia i paprykę.
-Co ty taki dzisiaj nie w sos?- próbowałam do niego dotrzeć, ale bez skutecznie.
Nie chce ze mną rozmawiać jego sprawa! Ja się prosić nie będę.
Włączyłam radio jak najgłośniej się dało, ruszając biodrami w rytm lecącej piosenki.
Miałam go gdzieś! Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie. Po naszemu:
Jak Neymar Ali, tak Ala Neymarowi.
Stukałam palcami o deskę krojąc *grzyby które przed chwilą umyłam.
Niestety jestem taką niezdarą że przy tym przecięłam się i to dość głęboko.
Syknęłam z bólu podbiegając do kranu.
Odkręciłam kurek z zimną wodą, czując ulgę wypełniającą mnie od środka.
-Pokaż.- usłyszałam za sobą cichy głos piłkarza.
-Nie potrzebuje łaski- stałam sztywno nie mogąc zrobić żadnego kroku.
-Widzę że potrzebujesz pomocy.- ujął moją dłoń i szybko pobiegł po apteczkę.
-Ja pierdole.- bąknęłam.
-Nie pierdol bo ci się rodzina powiększy- usłyszałam jego donośny śmiech.
-Tylko zero wody utlenionej!- pogroziłam mu palcem.
-Muszę ci to odkazić. Nie będzie bolało.- mrugnął do mnie okiem wpuszczając ciecz do mojej rany.
-Aaa...- zamknęłam oczy.
-Ty wiesz jak to szczypie.- walnęłam go pięścią w klatkę piersiową.
-Domyślam się.- pocałowałam mnie w czoło.
-Zaklej to.- chwyciłam go za koszulkę jedną ręką i wgramoliłam na barowe krzesełko.
- Spryciula.- owinął mi palec bandażem i gdy już myślałam że wszystko okey znów zamilkł.
-Co jest ze mną nie tak co? Czemu taki jesteś?!- założyłam ręce na piersi.
-Naprawdę chcesz wiedzieć?!- zbliżył się do mnie napinając mięśnie.
-Inaczej bym nie pytała!- wycedziłam przez zęby.
A on wpił się w moje usta, najpierw dość zachłannie ich smakował, jednak po chwili coraz bardziej delikatnie i subtelnie.
Nie wierzyłam w to co się dzieje, lecz pomimo to oddawałam każdy z pocałunków.
Czułam dziwne uczucie w podbrzuszu które nie chciało mnie opuścić.
Przyciągało mnie chyba nawet do niego jeszcze mocniej.
-Brakowało mi już tchu- wysapałam prosto w jego usta.
Wciąż stykaliśmy się czołami chcąc uspokoić swoje oddechy.
-Kocham Cię Alicja, jak jeszcze nikogo, uwierz mi.- spuścił wzrok patrząc na swoje buty.
-Wierzę, ale..
Ważne!
Od autorki:
Wiem że trochę zaniedbałam ostatnimi czasy blogi. Sama nw jak to się stało.
Więc dlatego macie dziś choć taki krótki żeby nie było że już przestałam pisać.. bo takie słuchy też mnie dochodziły.
Chciałam wam przekazać że na 1000% rozdział w środę.
Ale nie chcę żebyście się przyzwyczajały rozdziały będą co pięć siedem dni.
Ogólem rozdział mi się podoba choć krótki liczę na komentarze.
Bo chcę na nowy rok policzyć ile was jest ! :*
Ten kto skomentuje tego informuje,
:* albo jeszcze następny. :D
.jpeg)
.jpeg)
Świetny jak zawsze ;3 Nie przejmuj sie przecież każdy ma obowiązki, ;) Czekam na nn :D ;*
OdpowiedzUsuńNieważne, że krótki - ważne, że jest! I to jaki! :D CUDOWNY!!!!! Uwielbiam tego bloga <3 Jest taki... inny. Ale oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. ;) A co do rozdziału... Dlaczego zawsze musi być jakieś "ale"? Eh, już nie mogę się doczekać kontynuacji ;*
OdpowiedzUsuńNareszcie jest !! :D <3 rozdział krótki, ale zaa to bardzo kochany i taki słodki jejkuu *.* pocałował ją <3 ciekawe co będzie dalej czekam na nn :)
OdpowiedzUsuńOmomomomm *-*
OdpowiedzUsuńKochana nic dziwnego, że ten rozdział ci się podoba, bo jest boski. Cudowny. Idealny. Dojebany.. xd
Umm.. Nie wiem jak go opisać.
Końcówkę to czytałam chyba z 5 razy. I tak sobie myślę: 'On na prawdę ją pocałował!? Oo kurde..'
Jestem bardzo ciekawa jak to dalej pomiędzy nimi będzie. Czy nadal będą zachowywać się jak rodzeństwo, śmiać się, wygłupiać czy raczej będzie sztywno. Czy może jednak będą razem.
Cały czas się nad tym zastanawiam *-*
Noo.. I to chyba na tyle.! xd
Buziaczki mychoo ;** ❤
Doczekałam się GENIALNE ! Uwielbiam Cię po prostu :D Tylko czemu w takim momencie ! Dodawaj częściej a jak nie to dłuższe :33 :D Czekam na nexta :D / Nika
OdpowiedzUsuńCudny! <3
OdpowiedzUsuńI te zakończenie, awhh.. ;3
Czekam na następny! ;*/ Zuza
Fajnie, że w końcu napisałaś ;)
OdpowiedzUsuńGenialny rozdział i czekam na kolejny
Normalna ^.^
http://neymaarmylife.blogspot.com/?m=1 nowy rozdział :)
OdpowiedzUsuńRozdział jest boski c:
OdpowiedzUsuńCo z tego że krótki xd ?!
I tak jest mega <3 !
Nawet nie wiesz jak zaciesz miałam jak zobaczyłam że dodałaś rozdział :D <3 weny życzę <3
Cudowny rozdział ♥
OdpowiedzUsuńZgłasza się nowa czytelniczka ;)
Czekam na następny :)
Świetny rozdział, mimo, że krótki to dużo się działo :) Swoją drogą to musi być dziwna sytuacja, zakochać się w swojej "siostrze" :P
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie:
daj-mi-szanse.blogspot.com
Przepraszam za opóźnienia, ale mam coraz mniej czasu na wszystko ostatnio i powoli nie ogarniam życia ;(
OdpowiedzUsuńRozdział świetny.:)
Ha! Wiedziałam, że z tego gotowania musi coś wyniknąć! Jestem usatysfakcjonowana, uszczęśliwiona i nie wiem co jeszcze haha :D
Czekam na kolejny i mam nadzieję, że pojawi się niedługo :*
Buźka Słońce <3
Będzie dziś ten obiecany następny rozdział? :)
OdpowiedzUsuńO Matko! Rozdział miał być na wczoraj. PRZEPRASZAM.
UsuńAle pojawił się na innym blogu tu będzie czwartek/piątek :*
Miał być dzisiaj.. ;)
UsuńI jest :D
Usuń