czwartek, 26 lutego 2015

Rozdział 15 "Cały świat twych oczu mi zazdrości."

~*~

~*~
 Obudziło mnie głośne walenie do drzwi, leniwie podniosłam swój wzrok na piłkarza leżącego obok. 
Błagalnym wręcz spojrzeniem, poprosiłam go aby to on otworzył naszemu gościowi.
Nie miałam na nic ochoty, więc w duchu prosiłam Boga żeby to był któryś z przyjaciół Sergio.
Do treningu miałam jeszcze dość sporo czasu więc ze spokojem mogłam jeszcze oddać się w objęcia Morfeusza, ale chyba nigdy nie jest tak kolorowo jak może..
W progu salonu  pojawiła się Raffaella, a zaraz za nią zdezorientowany Roberto.
-Musimy pogadać.- rzuciła od razu bez żadnego zastanowienia, widać że przyszła tu już z zamierzonym celem.
-Zostaw nas same.- zerknęłam na bruneta, po czym znów skierowałam się w stronę siostry.
-Siadaj.- powiedziałam jak najmilej umiałam, czego na pewno nie ułatwiła mi godzina na zegarze. Kto normalny wstaje o 7 rano?! Ja się pytam!
-Mam ważną sprawę.- odparła krótko, a ja już wiedziałam że szykuje się rozmowa na temat chłopaka o jakim najmniej miałam ochotę się wypowiadać.
-Zamieniam się w słuch.- puściłam do niej oczko, lecz widząc jej poważną minę momentalnie zamilkłam.
-Wiem dobrze o co chodzi! Wiem czemu jesteś tu..- rozejrzała się dookoła.
-..zamiast z nami w domu. To Neymara wina, prawda? Ja widziałam jak on na ciebie patrzył, zresztą ty też. Coś między wami zaszło. Jestem tego pewna!- stwierdziła na jednym tchu, a mnie zatkało.
-Nie prawda.- krzyknęłam tak głośno że pewnie cały dom mnie słyszał.
-Nie kłam, rodzicom możecie mydlić oczy, ale ja się nie dam. Znam prawdę i chce wiedzieć dokładnie, co się stało.- w jej oczach dało się znaleźć złość i ból.
-Chcesz wiedzieć to proszę bardzo..- opowiedziałam jej wszystko z najdrobniejszymi szczegółami, pokazując również list od Brazylijczyka.
-No i co o tym myślisz?- spytałam, choć dla mnie odpowiedź była prosta i krótka. PATOLOGIA- po prostu istna kołomyja w jakiej jeszcze nigdy nie miałam przyjemności zagrać.
-Po pierwsze jestem zła że mi nie zaufałaś, ani ty, ani mój brat! Jednak uważam że obydwoje zasługujecie na prawdziwą i szczerą rozmowę, bo kochacie się, a to widać.- wyznała płacząc. Nie miałam pojęcia jak się zachować, w końcu codziennie nie przychodzi do mnie moja przyszywana siostra i nie pyta mi się o relację łączące mnie z jej bratem.
Niepewna czy dobrze robię, przycisnęłam dziewczynę do swojej piersi, delikatnie głaszcząc ją po włosach.
-To prawda kocham go i chciałabym się z nim spotkać. Niestety to nie zmienia faktu że jesteśmy rodzeństwem, a to podchodzi pod kazirodztwo, co ja w ogóle mówię to jest kazirodztwo.- czułam jak mocno bije mi serce, nie wytrzymałam.. po moim policzku spłynęła pojedyncza łza.
-Wcale nie! Od kiedy interesuje cię jak na to spojrzą ludzie, to wy tu jesteście najważniejsi, rozumiesz?- załkała chowając twarz w dłoniach.
Brawo kolejna osoba cierpi przez nasze debilne  uczucie!
-Cichutko, obiecuje ci że dzisiaj będę spała już u nas w domu. Tylko nie płacz i się uspokój.- przytulałam ją do siebie jak najmocniej tylko potrafiłam.
-Dobrze, ale obiecaj mi tylko jeszcze jedną rzecz. Możesz?- popatrzyła na mnie tymi swoimi brązowymi paczadełkami przepełnionymi nadzieją.
-Zależy o co chodzi.- uśmiechnęłam się lekko, chcąc nadaremno zmienić atmosferę.
-Od tego momentu będziesz mówiła mi wszystko i słuchała się serca, nie zwrócisz już nigdy uwagi na nikogo, prócz samej siebie.- pogroziła mi palcem, jedną ręką ocierając łzy z policzków.
-Nie jestem pewna, choć, obiecuję.- uścisnęłam ją, muskając skórę jej czoła.
-Kocham Cię, wiesz?- wyszczerzyła się do mnie ukazując szereg śnieżnobiałych ząbków.
~Zupełnie jak Junior ~ przeszło mi przez myśl..
-Wiem, wiem, skarbie.- posłałam jej buziaka, wybuchając nieopanowanym śmiechem.
                                  ~*~
Raf poszła dopiero o dziesiątej, przez co  zostało mi bardzo mało czasu żeby się ogarnąć. Na całe szczęście pomyślała o moim treningu i spakowała mi ubrania na niego, więc wizyta w domu była nie potrzebna.
Zmieniając opatrunek na moich rękach myślałam co mam powiedzieć dzisiaj trenerowi, żeby nie zadawał zbędnych pytań przy wszystkich.
To wcale nie było takie proste jak na początku mi się wydawało.
Chyba że nawet nie zwróci  na nie uwagi, tak samo jak Raf?
Rozmyślałam, kiedy do głowy wpadł mi genialny pomysł.
W ekspresowym tempie przebrałam się i sprawdzając czy wszystko mam, opuściłam posiadłość Sergio.
Byłam pewna że jeszcze trochę czasu minie zanim skończy trening, więc wolnym tempem kierowałam się w stronę Camp Nou.
Wchodząc tam szybko odszukałam drogę do szatni chłopaków i kładąc przy wejściu moją torbę wyszłam do środka.
Odszukałam szafkę z numerem 20, zostawiając przy niej klucze oraz  kartkę z podziękowaniem za ten nocleg jaki mi zapewnił.
Po czym niczym błyskawica opuściłam tamto pomieszczenie, idąc do swojego w którym dość długo zajęło mi przebranie się.
Wszystkie dziewczyny zdążyły już przyjść, a ja równo z nimi związywałam sznurówki od korków.
-Tsaa.. normalnie prędkość światła.- mruknęłam do samej siebie pod nosem.
-Panie szybciej, szybciej!- zapukał do nas trener popędzając.
Niczego w tamtej chwili tak bardzo nie chciałam jak dotknąć piłki i bez zbędnych wyjaśnień grać i ćwiczyć jak najlepiej potrafię.
Byłam naładowana energią którą musiałam z siebie wyrzucić, najlepiej podczas karnych czy jakiegoś porządnego meczu.
-Zbiórka!- usłyszałam dźwięk gwizdka Louis'a.
-Dziś robimy sobie krótszy trening, z uwagi na to że muszę jechać załatwić kilka spraw związanych z waszym następnym meczem.- to były ostatnie słowa jakie chciałam żeby powiedział.
W taki dzień jak dziś, gdy mam w sobie tyle adrenaliny, on ma ważne sprawy i skraca mi moja największą przyjemność.
-Dlatego bierzemy się ostro do pracy.- to zdanie już bardziej mi się spodobało.
-Najpierw jednak muszę z którąś z was porozmawiać w cztery oczy.- jego głos był stanowczy i bardzo poważny, przez co wszystkie nawet nie ruszyły się z miejsca.
-Alice mam na myśli ciebie.- machnął do mnie rękom, karząc  reszcie się rozejść.
-O co chodzi trenerze?- podeszłym do niego a moje ręce zaczęły się trząść ze strachu.
-Co to robi na twoim ciele?- Enerique uniósł jedną brew do góry, patrząc na moje sznyty przykryte białym bandażem.
-W domu oparzyłam się niefortunnie garnkiem.- skłamałam gładko, za co będę smażyć się w piekle.
-Przepraszam cię, już miałem jakieś dziwne myśli, ale kiedyś miałem tu już faceta co ciął się, bałem się że ty teraz robisz to samo.- nie ukrywałam zdziwienia słuchając jego, lecz milczałam, obawiając się że powiem coś kompletnie nie na miejscu.
-Rozumiem twoje obawy.- wykrzywiłam buzię w lekkim grymasie, wracając do grupy.
-Pamiętaj że to wyjątkowe miejsce.- krzyknął za mną, a ja obdarowałam go najszczerszym uśmiechem na ziemi.
                                   ~*~
Po godzinie zostałam już sama na stadionie, przynajmniej tak mi się wydawało.
Biegałam za piłką robiąc różne tricki, kapki, strzelając 11.
Pomimo tego że byłam sama nie narzekałam na nudę.
Lubiłam takie chwilę, sam na sam z futbolówką.
Przynajmniej ona zawsze przy mnie była, jest i będzie.
Nigdy mnie nie opuści i vice versa.
Musiałam pomyśleć w ciszy, a to miejsce było do tego idealne.
Startowałam na pustą bramkę, próbując strzelić gola tak jak to sobie zaplanowałam.
Niestety jak pech to pech, piłka odbiła się od słupka i wpadła na trybuny.
Zrezygnowana opadłam na murawę, ciężko wzdychając.
Może chwila przerwy mi nie zaszkodzi, przymknęłam oczy wsłuchując  się w rytm bicia mojego serca.
W tym samym momencie z pomiędzy bordowo-granatowych krzeseł usłyszałam podbijanie piłki, które stawało się coraz głośniejsze.
Z trudem przełknęłam gulę jaka stworzyła się w moim gardle.
Powoli uniosłam głowę do góry, spoglądając na mojego towarzysza.
-Co ty tu robisz?- wycedziłam bez zastanowienia, patrząc na jego strój.
-Miałem zamiar pograć, ale wtedy zauważyłem ciebie i ta piłka.- plątał się nie mogąc zebrać wszystkiego co miał w głowie w spójną całość.
-Dobra nie tłumacz się, zresztą i tak miałam już iść.- podniosłam się i otrzepując poszłam w stronę tunelu.
-Stój.- poczułam jak chwyta mnie za nadgarstek.
-Ał..- syknęłam z bólu, zakrywając twarz druga ręką.
-Puść to boli.- wybełkotałam łamiącym się głosem.
-Przepraszam, ja..
-Nie za często ostatnimi czasy musisz mnie przepraszać?- zmierzyłam go od stóp do głów.
-Nie, bo ciebie mogę przepraszać na okrągło. Byle byś tylko była przy mnie.- wypalił, a ja czułam jak się rumienie.
-Neymar, tak nie można. Jesteśmy rodziną i nikt tego już nie zmieni. Choćbym nawet ci teraz wybaczyła.- popatrzyłam w jego czekoladowe oczy i czułam już że cokolwiek teraz powie, zrobię to.
-Czyli mi wierzysz?- uchwycił moja twarz w swoje duże dłonie.
-Tak, ale..- nie dane mi było dokończyć gdyż piłkarz od razu mi przerwał.
-Jeśli mnie kochasz pocałuj mnie. Zrób to tu i teraz, nie zważając na nic.- mówił jak opętany.
Nie powiem było to trochę śmieszne, lecz ja wciąż przed oczami miałam tamtą kawiarnie i Brune.
Wpatrywałam się w niego niczym w dzieło sztuki, wciąż mając w głowie jej słowa.
Pomimo tego iż wiedziałam że kłamała wtedy, coś w mojej podświadomości mówiło mi, odpuść.
Jakbym miała na swoich ramionach dwa małe stworki.
Jeden na okrągło mówił że będę głupia tak szybko mu odpuszczając, natomiast drugi robił mi wykład na temat miłości i grania sercem.
Tego było już za wiele, niestety brunet wciąż czekał na moją odpowiedź.
Powoli zbliżył swoją twarz do mojej i wtedy znów to się stało.
Musnął najpierw przelotnie moje wargi, żeby potem wpić się w nie  z taką  zachłannością, jakiej nigdy jeszcze nie czułam na sobie.
Brakowało mi tego, przez te dwa dni o niczym tak nie marzyłam jak o NIM stojącym o bok i całującym mnie, tak jak wtedy w kuchni.
Odwzajemniałam każdy akt jego miłości.
Nie mogłam udawać, przy nim nie było to możliwe.
-Szukałem ciebie wtedy, ale ty..-mówił pomiędzy całusami nie mogąc przestać.
-Cii.. nie psuj tego.- mój język mówił to co chciał, a ja powoli nad tym nie panowałam.
Jednak gdy wreszcie oderwaliśmy się od siebie na dłuższą chwilę żeby złapać powietrze, Ney złączył nasze ręce razem i wtedy zobaczył mój już lekko zakrwawiony opatrunek, po jego dotyku.
Zrezygnowany usiadł na ławce rezerwowych, chowając głowę pomiędzy nogami.
-Dlaczego to zrobiłaś?- pytał nie patrząc w moją stronę.
Podeszłam do niego po cichu, kucając przy jego kolanach.
-To nie twoja wina, nie panowałam nad sobą, byłam głupia, ale czasu nie cofnę.- skrzywiłam się, mocno go obejmując.
Wtedy on podniósł na mnie swój wzrok, a w nim dało się dostrzec troskę.
-Nie jesteś głupia, to w pełni moja wina i nigdy sobie tego nie wybaczę. Skrzywdziłaś się z mojej winy.- odwrócił głowę w drugą stronę, a ja wtedy wgramoliłam się na jego kolana, siadając na nim okrakiem, a ręce zawieszając na jego szyi.
-Posłuchaj mnie teraz uważnie, kiedyś już się cięłam nie mogąc znaleźć wyjścia z pewnej sytuacji, uciekałam w tamtym momencie od ludzi mnie otaczających i całego zgiełku, myślałam że teraz będzie podobnie. Ale pomyliłam się, miłości nie zmyję żadna ilość krwi.- dałam mu buziaka w policzek, na co jego ciemna skóra przyjęła lekki czerwony odcień.
-Co to była za sytuacja?- chwycił mnie w pasie żebym nie ześlizgnęła się czasem z jego nóg.
-Heh.. nie wiem czy to dobry moment.- westchnęłam głośno.
-Każdy moment jest dobry.- dodał mi otuchy, odgarniając nieznośny kosmyk włosów z mojej twarzy.
-Nie mogę, boję się że mnie zostawisz i będziesz patrzył na mnie z obrzydzeniem.-oczy momentalnie mi się zaszkliły, czułam że muszę mu teraz powiedzieć, lecz nie mogłam przewidzieć jego reakcji.
-Kotek jak w ogóle możesz tak myśleć.- pogładził mój policzek.
-Dlatego że w pierwszym domu dziecka byłam rok i tamten dyrektor mnie gwałcił.- rozpłakałam się niczym małe dziecko.
-Miałam wtedy 13 lat, nie miałam siły mu się przeciwstawić.- wyjąkałam, zalewając się łzami.
-Spokojnie, ja nie miałem pojęcia.. przykro mi.- przyciągnął mnie do siebie całując w czubek głowy.
-Kocham Cię i nigdy nie zostawił bym cię z takiego powodu, to tylko uświadomiło mi jeszcze bardziej, jaka jesteś silna, nie jedna zabiłaby się po takim czymś.- wyznał przeczesując delikatnie moje włosy.
-Naprawdę?
-Naprawdę głuptasie...


"Tak jak nigdy staram się wszystkie opanować słowa,
Samym wzrokiem złych ludzi pokonać,
Zmrokiem miłość karmić chcę,
Świtem budzić ludzkie kości,
By cały świat Twych oczu mi zazdrościł

Ale kiedy spojrzę w oczy twe,
wszystko to, co kiedyś było złe, zmienia się..."


~*~
Hey :***
Jak ja się za wami stęskniłam. Nie zdajecie sobie z tego sprawy.
Pomimo wszystko brakowało mi blogów.
Pomimo tego że nie mogłam 
komentować waszych rozdziałów każdy z nich czytałam.
Mam nadzieję że nowy rozdział się podoba.
Do końca jeszcze mamy ok.10 rozdziałów więc myślę że zostaniecie do końca.
Kocham was i pisać, bo wiem że robię coś DOBREGO. 
To do następnego.
PAPA..<3





13 komentarzy:

  1. No w końcu! Myślałam, że ten moment nigdy nie nastąpi..
    Alice... Gwałcona? Jak to?
    Nie.. Nie mogę w to uwierzyć...
    To straszne. Współczuję jej. :/
    Cieszę się, że Ney i Alice do siebie wrócili.. Bo oni są stworzeni dla siebie ;**

    Buziaki mysiaa ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. w końcu ♥ hah oni tacy słodcy aww *.*
    jestem ciekawa kiedy to wszystko powiedzą rodzicom i wgl :oo
    ughh ;// a te rany ;//
    czekam na next ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  3. No nareszcie doczekałam się i dotego świetny rozdział, mam nadzieję że już tyle czekać nie będziemy i dasz nam tu szybki next bo ja już czekam <;

    OdpowiedzUsuń
  4. O Boże aż przezdrowiałam jak to przeczytałam! :D
    Moja Wybawicielko :*
    Odcinek jest świetny i Ney taki romantyczny, matko kochana aż się rozmarzyłam. Czekam na nexta Słońce! A do mnie zapraszam dzisiaj wieczorem, mam nadzieję, że gorączka mnie znów nie dopadnie i wszystko pójdzie zgodnie z planem <3

    Całusy :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział cudowny! <3
    Warto było troszkę poczekać ;3
    Byle do następnego! ;**/Zuza

    OdpowiedzUsuń
  6. Genialny ;) warto było czekać i mam nadzieję że będą teraz częściej nowe rozdziały =D. http://barcaismylife.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  7. Warto było czekać. :D Cudeńko ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. Słońce, zapraszam na kolejny rozdział i liczę na twoją opinię ;*

    http://kopciuszek-na-boisku.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocham kocham kocham kocham! Czeka na ciąg dalszy😁

    OdpowiedzUsuń
  10. Nadrobiłam wszystkie rozdziały i stwierdzam, że twoje opo jest wprost cudowne!!
    Już nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów :)

    PS. "Szepczę" DK <3 :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Beda nexty? Tu i tam czekam. ;>

    OdpowiedzUsuń
  12. Podbijam pytanie o kolejne rozdziały daj znać co i jak l)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziewczyny przepraszam za to że tak długo mnie nie było. DZISIAJ WRACAM I JUŻ SIĘ STĄD NIE RUSZAM.
    Nowy rozdział koło 20 kochane *.*.*.*

    OdpowiedzUsuń