niedziela, 22 marca 2015

Rozdział 16 "Przy Tobie Chce Być"

~*~

*Kilka dni później*

Wstałam z szerokim uśmiechem na ustach. Pierwszy raz od dłuższego czasu czułam się tak dobrze.
Miałam rodzinę, chłopaka, prawdziwych przyjaciół, czego więcej mogłabym chcieć w takiej chwili? 
No chyba nic takiego nie ma, co zadowoliło by mnie bardziej niż oni.
Neymar traktuje mnie jak księżniczkę, uparcie twierdząc że chce być jedynie miły i przydatny, lecz mi wystarczyłaby sama jego obecność i słodki pocałunek.
Niestety w domu musimy zachowywać się jak przykładowe rodzeństwo.
Czasem wystarczy że Brazylijczyk mnie obejmie, a rodzice patrzą na nas spod byka.
To często mnie krępuje, czuje się wtedy jakbym robiła coś naprawdę złego, jakby nasza miłość była zakazana.
A jak to mówią ZAKAZANY OWOC SMAKUJE NAJLEPIEJ.
Powoli usiadłam na łóżku, przeciągając się niczym rasowa kotka.
W tej samej chwili po pokoju rozniosło się czyjeś głośne jęknięcie.
Odwróciłam się w stronę drzwi, a tam o framugę opierał się młody da-Silva.
-Kusisz mnie coraz bardziej, jak to możliwe?- odparł, zamykając drewniane drzwiczki.
-Ja cie kusze?- uniosłam jedną brew do góry, patrząc na jego nagi tors. 
-To ty chodzisz bez koszulki po domu nie ja.- prychnęłam, a chłopak się do mnie przybliżył na bardzo niebezpieczną odległość.
-Przeszkadza ci to?- nachylił się nade mną zadowolony z siebie.
-Tak, bo wiesz dobrze że może nas ktoś tu zobaczyć.- odsunęłam go delikatnie od siebie, rozsiadając się wygodniej na materacu.
Jednak on nie odpuścił, położył swoje ręce po obu stronach moich ud, zwisając nade mną, przez co byłam zmuszona się położyć.
-Mieliśmy być konsekwentni.- westchnęłam ciężko próbując go z siebie "ściągnąć".
-Rodzice jeszcze śpią, a nawet jakby nie spali to i tak rzadko wchodzą do naszych pokoi.- odparł stanowczo, przygryzając płatek mojego ucha.
-Kocham Cię i nic na to nie poradzę.- pocałował miejsce bólu, po czym spojrzał głęboko w moje paczadełka.
Chciał wyczytać w moich nich czy ma pozwolenie na dalsze swoje posunięcia.
Bardzo chciałam poczuć jego usta na swoich, pragnęłam tego w tamtym momencie najbardziej, ale wciąż miałam obawy.
Co się stanie jak ktoś nas nakryje?
Zgryzłam wargę i niepewnie pokiwałam głową.
Piłkarz chwycił mnie w tali i delikatnie zaczął całować.
Subtelnie pogłębiał pocałunki, odgarniając niesforne kosmyki moich włosów z twarzy.
-Fiu...fiu..- usłyszeliśmy czyjś gwizd, automatycznie odrywając się od siebie.
-Co ty tu robisz? Wiesz jak nas przestraszyłeś!- spojrzeliśmy na Messiego stojącego w drzwiach.
Zrobiło mi się trochę głupio, że widział całą tą sytuację.
Moje policzki od razu pokryły się krwisto czerwonym rumieńcem.
Na szczęście piłkarze wiedzieli o nas i bardzo nam kibicowali.
Przez co mogłam być trochę bardziej spokojna.
-Przyjechałem powiedzieć wam że treningu dzisiaj nie masz, ani Alice, ale widzę że w czymś przeszkodziłem.- podrapał się po karku.
-Lepiej ty niż rodzice.- wypaliłam, zanim Neymar zdążył otworzyć usta.
-Ala ma rację.- przytaknęła mi Barcelońska "11".
-Chodźcie na dół.- wzięłam ich za ręce ciągnąc do kuchni.
-Macie zamiar im to kiedyś powiedzieć?- spytał Leo, widząc jak brunet mnie obejmuje.
-Tak, ale najpierw muszę skończyć 18 lat, inaczej boję się że mogę tam wrócić.- powiedziałam cicho, zwieszając głowę w dół.
Taka była prawda, nie mogliśmy wiedzieć jak zareaguje Nadine i jej mąż.
Jeżeli oddaliby mnie z powrotem do   domu dziecka, nie przeżyłabym tego.
-Nikt cie nigdzie nie odda, znam Neya rodziców, nie są tacy.- Katalońska "10" uśmiechnęła się do mnie szeroko, a Ney wzmocnił swój uścisk w którym wciąż mnie trzymał.
-Ale.. ja nie wiem.- po moim policzku spłynęła pojedyncza łza.
-Alice powiemy im kiedy będziesz gotowa, może i Messi ma trochę racji, ale nic na siłę.- pocałował mnie w czoło.
-Dobrze.- wtuliłam się w jego tors, a Leo powiedział mi kilka słów pocieszenia zapraszając nas na wieczór na kolację i wyszedł.
Staliśmy tak dłuższą chwilę, a moje łzy spływały po ciele chłopaka.
Ukradkiem na nie spojrzałam, zaczynając oglądać jego tatuaże.
Każdy z nich był na swój sposób piękny, błądziłam palcami po nich, gdy nagle zobaczyłam najnowszy z jeszcze lekką zaczerwienioną skórą.
Zatkało mnie strasznie gdy go przeczytałam.
"Alice<3"
Spojrzałam w górę na chłopaka, który szeroko się do mnie uśmiechnął.
-Kiedy go zrobiłeś?- zapytałam marszcząc przy tym brwi.
-Przed wczoraj.- wzruszył ramionami, ale ja dobrze wiedziałam że obchodzi go to bardziej niż to pokazuje.
-To ci zostanie..
-Tak do końca życia.- dokończył za mnie przypatrując się moim oczom.
-A co jeśli go ktoś zobaczy? Zakładaj bluzkę!- rozkazałam pchając go na górę.
-Tylko ty tak dokładnie przyglądasz się moim mięśniom.- poruszył zabawnie brwiami, ukazując przy tym szereg śnieżnobiałych ząbków.
-Nie schlebiaj już tak sobie i ubieraj mi się i to raz!- zaciągnęłam go do jego pokoju, rzucając się na łóżko.
Co przy jego zachowaniu, za mądre to nie było.
-Kotek jest wcześnie rano, mamy jeszcze pojawić się dzisiaj u Leo, może wieczorem.- cmoknął mnie w czoło, podchodząc do szafy, wyciągając sobie jakiś T-shirt.
-Chyba w twoich snach.- podeszłam do niego i pstryknęłam mu palcami w czoło.
-Aleś ty śmieszna, dzisiaj zabieram cię na całą noc w pewne tajemnicze miejsce.- chłopak prychnął głośno śmiechem, zakładając na siebie bluzkę.
-Pytanie czy się zgodzę na to?- zarzuciłam ręce na jego szyje.
-Nie mam wątpliwości, jestem pewien twojej odpowiedzi.- oparł swoje czoło o moje zadowolony.
-A co powiemy..
-Nie martw się, ja coś wymyśle.- znów mi przerwał.
-Ugh.. daj mi dokończyć zdanie choć raz, proszę cię!- zawyłam potrząsając nim, na co on znów wybuchnął śmiechem.
-Dobrze.- chwycił mnie w pasie, pochylając w dół.
-Teraz chce słodkie podziękowanie.- zamruczał..
~*~
-Oddaj.- wrzasnął Brazylijczyk próbując wyrwać mi z rąk swojego pada.
-Ani mi się śni, teraz poczekam aż czas się skończy.- uśmiechnęłam się patrząc na tabele w telewizorze, gdzie widniał wynik 4:3 dla mnie.
-Ej no, miałaś grać fair.- założył ręce na klatkę nadąsany.
-Gram, przecież nie wyłączyłam gry, nie zakryłam ci oczu ani nie kułam w bok żebyś przegrał. O zabieraniu niczego nie było mowy.- uśmiechnęłam się zwycięsko, jednak on miał już dobrze przemyślany plan.
Powoli zbliżył się do mnie, a ja odpowiedziałam na to dwoma krokami do tyłu.
-Ani mi się śni skończyć tak to wszystko.- ostrzegł mnie biegnąc w moim kierunku.
Zaczęliśmy ganiać się po pokoju wrzeszcząc przy tym jak nienormalni.
Całe szczęście że wszyscy pojechali na zakupy, bo dopiero byłyby pytania.
-Nie dotykaj mnie!- krzyknęłam, gdy podbiegł do mnie obracając dwa razy i wyrywając przedmiot z rąk.
-Jeszcze zdążę.- warknął, a na zegarze widniała już 90 minuta.
-Haha.. i co, i co? Przegrałeś! Teraz nagroda.- podeszłam do niego, zawieszając ręce na jego szyi.
-Hmm.. i tak czy siak byś ją dostała, ale przynajmniej mnie nie odepchniesz.- mruknął, muskając subtelnie moje wargi.
-Mrr..- zamruczałam zmysłowo mu do ucha, bawiąc jego włosami.
-Chodź tu kochanie.- przycisnął mnie do siebie jeszcze mocniej, pogłębiając pocałunek.
Chciałam trwać tak  z nim jak najdłużej, czerpać z naszej bliskości coraz większą przyjemność.
Niestety nic nie może chyba wiecznie trwać!
Zgryzłam wargę, a on położył mnie na kanapie obcałowując jak księżniczkę.
-Rodzice!- drzwi się otworzyły, a Rafa wbiegła, odciągając nas od siebie.
-Boże za co!- Neymar uniósł ręce do góry, na co obydwie głośno się zaśmiałyśmy.
-Co się stało synku?- pani Nadine spytała chłopaka, a ja prychnęłam jeszcze głośniej śmiechem, poprawiając bluzkę którą piłkarz miał apetyt ze mnie ściągnąć.
-Nic mamo, daj te siatki, pomogę ci.- minął mnie, wydzierając mamie z rąk zakupy.
~*~

Siedziałam na ogródku przy posiadłości Messiego, obserwując jak Neymar bawi się z Thiago.
Byłam pod wielkim wrażeniem jak dobrze się ze sobą dogadują pomimo ogromnej różnicy wieku.
Kolacja na którą tak bardzo namawiał nas Argentyjczyk polegała na tym, że on wraz z Anto mieli romantyczny wieczór we dwoje, a my mieliśmy zająć się przez ten czas ich małym skarbem.
Chłopiec miał w sobie po prostu multum energii, którą nie źle dał popalić Brazylijczykowi przy graniu w piłkę.
Co prawda za dużo jeszcze nie umiał i często się wywracał, ale w żadnym stopniu nie przeszkadzało mu to w świetnej zabawie.
Ciągle się uśmiechał i biegał za futbolówką.
~Zupełnie jak jego tata na boisku~ przeszło mi przez myśl, gdy piłka wraz z malcem wylądowała przede mną.
-Poglasz z nami plose.- zrobił maślane oczka.
-A ty nie jesteś jeszcze zmęczony smerfie? Jest już późno..- posadziłam go sobie na kolanach, a Neyowi wzrokiem wskazałam miejsce obok.
-Moze troske.- wtulił się we mnie, na co szeroko się uśmiechnęłam.
-To może pogramy jutro, wezmę cie ze sobą na trening jak się twoja mama zgodzi?- cmoknęłam go w czółka, ale nie uzyskałam odpowiedzi.
Zdziwiona przekręciłam głowę w bok i zauważyłam że chłopiec już smacznie śpi.
-Daj ja go wezmę.- usłyszałam znajomy głos za sobą.
-Tylko nie obudź go czasami, niech śpi.- podałam smerfa brunetowi, a ten zaniósł go do jego pokoju.
-Byłby z ciebie dobry tata.- wypaliłam wchodząc za nimi.
-A z Ciebie mama.- odparł, na co moje policzki oblały się krwistym rumieńcem.
-Oj..oj.. buraczek.- prychnął, na co szybko zatkałam mu usta.
-Bo się przebudzi!- upomniałam go.
-Jeżeli śpi jak Leo to nie był bym tego taki pewien, go nawet tajfun by nie obudził.- wybuchnął śmiechem prowadząc mnie na dół.
-To co robimy?- poruszył zabawnie brwiami, co przyjęłam cichym westchnieniem.
-Może jakiś film?- spojrzałam na niego pytająco, a ten od razu skwasił się jakby jadł cytrynę.
-A może nie.- mocno ścisnął moje nadgarstki.
-To co chcesz robić?
-To czego nie dokończyłem w salonie...


~*~
PRZEPRASZAM PRZEPRASZAM PRZEPRASZAM!
Blog miał się skończyć pod koniec miesiąca, a tak to skończę go w kwietniu.
Wszystko przez szkołę i obowiązki.
Opuściłam się trochę w pisaniu.
Rozdział krótki, ale dlatego żeby nie było że o was zapomniałam. Bo tak nie jest..
Potrzebna mi może nawet była ta przerwa, na przemyślenie, końcówek obydwóch blogów.
Bo do tego dąże.
No i zaczęcia nowego, gdzie już zwiastun.  <3 
Do czwartku tutaj..
Papa..<3
11Komentarzy- 17 Rozdział.


17 komentarzy:

  1. Po prostu kocham to opowiadanie i kocham jak piszesz ;) <3 nie umiem się doczekać następnego i zapraszam do mnie ;)
    http://barcaismylife.blogspot.com/
    http://dortmunder-girl.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj oj robi się ciekawie hahah
    Albo znowu im Leo przeszkodzi ? :P haha
    Cudowny <3 tylko czy długo jeszcze będą się tak ukrywać :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Haha to czego nie dokończyłem w salonie mmm :') xd hahahha :p kocham tego bloga, jejuu 😍😍
    Nie chce konca :( ale wiem..
    Ehh szkołaa.. Nie przejmuj sie 🐻🐻 czytelnicy są z tobą ♥★

    OdpowiedzUsuń
  4. Ekstra! Już czekam na kolejny ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Warto było czekać <3
    Rozdział boski ;3
    Przerwałaś w dobrym momencie haha ;D
    Czekam na kolejny! ;**/Zuza

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że już chcesz zakończyć... skręcało mnie czekanie ale rozdział wszystko wynagradza czekam na kolejny...
    A co do następnego opoeiadania to mam nadzieję, że bedzie tak świetne jak te albo i lepsze.;>

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakie kochane kicie ♥ Tak słodko :3 Mam nadzieję, że w końcu powiedzą o tym rodzicom :) Ten tatuaż to mistrzostwo ^^ ; *

    OdpowiedzUsuń
  8. Beda. Nexty???

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudoo! ^^ Dawaj kolejny! ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. Boski! Czekam na następny! ��

    OdpowiedzUsuń
  11. WRACAM. NOWY JUŻ WE WTOREK. ODLICZAMY? Mam nadzieję ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. Pewnie cały czas czekam

    OdpowiedzUsuń
  13. Wróć do nas Kochana ;/ /Zuza

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń