~*~
~*~
-Jak znów będzie refren skocz tak żeby wylądować na moich biodrach oplatając je nogami. Nie bój się złapie cię.- wymamrotał ledwo słyszalnie.
Oddaliłam się bardzo daleko od niego.
Oblał mnie zimny pot, oczy wszystkich patrzyły się w moją stronę.
Byłam skrępowana,lecz postanowiłam się wyluzować.
-Ty jesteś inna, ja uwielbiam twój śmiech.- zebrałam się w sobie skacząc na chłopaka.
-A wszyscy ludzie dokoła tacy sami- schylił się ze mną.
-Ty jesteś inna, tobie nie przeszkadza deszcz- jego twarz była coraz bliżej mojej.
-Bo nawet niebo tobie sypie diamentami.- zachłannie wpił się w moje wargi.
Zdziwione oczy wszystkich skierowały się na naszą dwójkę.
Nie miałam pojęcia jak zareagować.
Odpychając piłkarza stworzyła bym pomiędzy nami dość niezręczną sytuacje, a nie robiąc tego otrzymałabym od reszty Blaugrany milion pytań na minutę.
~No nic..~
Pomyślałam odwzajemniając pocałunki chłopaka. Po chwili na Camp Nou rozległy się głośne gwizdy i krzyki piłkarzy.
Automatycznie oderwaliśmy się od siebie szeroko uśmiechając.
Neymar postawił mnie na ziemi obok siebie, złączając nasze dłonie ze sobą w mocnym uścisku. -Czy my o czymś nie wiemy?- Messi patrzył to na nasze ręce to na nas szczerząc się.
-Nie no co ty.- skłamałam, a moje policzki przybrały kolor dojrzałej piwonii.
-Tak.- Ney wzmocnił nasz uścisk. -Wiedziałem!- ryknął Sergio śmiejąc się jak głupi.
-Co niby?- spojrzałam na niego pytająco.
-Jak to, mamy nową parę!- wyszczerzył się, a ja myślałam że oczy zaraz wyskoczą mi z orbit.
Jeszcze wczoraj miał ochotę mnie pocałować, a dzisiaj cieszy się z mojego związku z Brazylijczykiem.
Heh.. Czy tylko ja nie ogarniam facetów.
-Uhuhuhu...- usłyszałam czyjeś gwizdy za sobą.
Odwracając się zobaczyłam rozpromienioną twarz Luisa.
-Trenerze.. nawet pan?!- chwyciłam się za głowę.
-No co? My od dawna wiedzieliśmy że będziecie razem.- puścił mi oczko zadowolony z siebie.
-Jakim cudem?- spytałam zdezorientowana, przez co mogli dojść do takich wniosków?
-Przestań nie jesteśmy idiotami wystarczy wam się przyjrzeć. Na początku nie pałaliście do siebie sympatią, ale po kilku dniach w swoim towarzystwie polubiliście się, a wasze oczy gdy patrzyły w swoją stronę mówiły same za siebie.- Pique stanął na przeciwko mnie.
Byłam tak mała że wyglądaliśmy jak żyrafa i mrówka.
Nie muszę chyba wam podpowiadać kto grał jaką rolę w tym scenariuszu.
-Heh.. z wami to.- machnęłam ręką zrezygnowana patrząc na swojego chłopaka.
Tak! Chyba wreszcie mogę nazwać tak go z czystym sumieniem.
-Tak wiemy trzy światy.- powiedzieli równo, na co ja prychnęłam głośnym śmiechem.
-Dobra koniec tego dobrego. Zaczynamy trening, a ty Ala jak chcesz możesz dzisiaj ćwiczyć z chłopakami, a na trening dziewczyn iść dopiero jutro.
-To ja bardzo chętnie skorzystam..
Oddaliłam się bardzo daleko od niego.
Oblał mnie zimny pot, oczy wszystkich patrzyły się w moją stronę.
Byłam skrępowana,lecz postanowiłam się wyluzować.
-Ty jesteś inna, ja uwielbiam twój śmiech.- zebrałam się w sobie skacząc na chłopaka.
-A wszyscy ludzie dokoła tacy sami- schylił się ze mną.
-Ty jesteś inna, tobie nie przeszkadza deszcz- jego twarz była coraz bliżej mojej.
-Bo nawet niebo tobie sypie diamentami.- zachłannie wpił się w moje wargi.
Zdziwione oczy wszystkich skierowały się na naszą dwójkę.
Nie miałam pojęcia jak zareagować.
Odpychając piłkarza stworzyła bym pomiędzy nami dość niezręczną sytuacje, a nie robiąc tego otrzymałabym od reszty Blaugrany milion pytań na minutę.
~No nic..~
Pomyślałam odwzajemniając pocałunki chłopaka. Po chwili na Camp Nou rozległy się głośne gwizdy i krzyki piłkarzy.
Automatycznie oderwaliśmy się od siebie szeroko uśmiechając.
Neymar postawił mnie na ziemi obok siebie, złączając nasze dłonie ze sobą w mocnym uścisku. -Czy my o czymś nie wiemy?- Messi patrzył to na nasze ręce to na nas szczerząc się.
-Nie no co ty.- skłamałam, a moje policzki przybrały kolor dojrzałej piwonii.
-Tak.- Ney wzmocnił nasz uścisk. -Wiedziałem!- ryknął Sergio śmiejąc się jak głupi.
-Co niby?- spojrzałam na niego pytająco.
-Jak to, mamy nową parę!- wyszczerzył się, a ja myślałam że oczy zaraz wyskoczą mi z orbit.
Jeszcze wczoraj miał ochotę mnie pocałować, a dzisiaj cieszy się z mojego związku z Brazylijczykiem.
Heh.. Czy tylko ja nie ogarniam facetów.
-Uhuhuhu...- usłyszałam czyjeś gwizdy za sobą.
Odwracając się zobaczyłam rozpromienioną twarz Luisa.
-Trenerze.. nawet pan?!- chwyciłam się za głowę.
-No co? My od dawna wiedzieliśmy że będziecie razem.- puścił mi oczko zadowolony z siebie.
-Jakim cudem?- spytałam zdezorientowana, przez co mogli dojść do takich wniosków?
-Przestań nie jesteśmy idiotami wystarczy wam się przyjrzeć. Na początku nie pałaliście do siebie sympatią, ale po kilku dniach w swoim towarzystwie polubiliście się, a wasze oczy gdy patrzyły w swoją stronę mówiły same za siebie.- Pique stanął na przeciwko mnie.
Byłam tak mała że wyglądaliśmy jak żyrafa i mrówka.
Nie muszę chyba wam podpowiadać kto grał jaką rolę w tym scenariuszu.
-Heh.. z wami to.- machnęłam ręką zrezygnowana patrząc na swojego chłopaka.
Tak! Chyba wreszcie mogę nazwać tak go z czystym sumieniem.
-Tak wiemy trzy światy.- powiedzieli równo, na co ja prychnęłam głośnym śmiechem.
-Dobra koniec tego dobrego. Zaczynamy trening, a ty Ala jak chcesz możesz dzisiaj ćwiczyć z chłopakami, a na trening dziewczyn iść dopiero jutro.
-To ja bardzo chętnie skorzystam..
~*~
W szatni byłam tak padnięta że chyba przebierałam się pół godziny.
Dziewczyny swój trening zaczęły chwilę temu i o dziwo nie miały do mnie pretensji że dziś odbiegłam trochę od rzeczywistości i zafundowałam sobie go z męską częścią FC Barcelony.
Właśnie zapinałam swoje spodnie gdy do szatni ktoś wszedł.
Szybko narzuciłam na siebie bluzkę i zapięłam torbę.
-Przestraszyłem cię?- uśmiechnął się cwaniacko Ney.
-Nie wcale!- wytknęłam w jego kierunku język zakładając na uszy kolczyki.
-Byłem pewny że tak powiesz.- przywarł mnie swoim ciałem do szafki, składając czułe buziaki na mojej czyi.
-Neymar ktoś tu może wejść, a to że wie o nas kilka osób nie znaczy że ma zaraz cały świat się dowiedzieć.- próbowałam go od siebie odepchnąć, niestety na marne.
-Ale nie zauważyłaś oni przyjęli mas bardzo dobrze, z resztą pewnie będzie podobnie.- ujął moją twarz w swoje dłonie.
-Mi się tak nie wydaje.- westchnęłam ciężko.
-Dlaczego?
-Jak twoi rodzice się dowiedzą rozszarpią ciebie, a mnie z powrotem oddadzą do domu dziecka. A ja nie chce tam wracać nawet na dzień!- wrzasnęłam, zakrywając twarz i zsuwając się na podłogę.
-Przecież do twoich osiemnastych urodzin możemy to ukrywać, damy radę. Później już będą musieli się z tym pogodzić.- ukucnął mocno mnie do siebie przytulając.
Czułam jak szybko bije mu serce, miał ciepłe ciało od którego czuć było mocne perfumy, jego miętowy oddech delikatnie drażnił skórę mojego czoła, a ja roztrzęsiona próbowałam nad sobą zapanować.
Miałam dosyć życia. Nigdy nie jest ono do końca takie jakbym chciała.
Nie mogę publicznie okazywać uczuć przed piłkarzem, bo od razu trafi to na pierwsze strony wszystkich gazet w Hiszpanii.
-Tak sądzisz?- uniosłam głowę do góry patrząc w jego tęczówki.
-Pewnie głuptasie, a teraz może gorąca czekolada na poprawę nastroju?- cmoknął mnie w policzek, podnosząc z posadzki.
-Nie lepiej koktajl?- zmierzwiłam mu włosy.
-Okey, znam fajną restauracje niedaleko gdzie podają boskie koktajle.- słysząc jego słowa bez zbędnych słów chwyciłam za torbę biegnąc w stronę wyjścia.
-Że ty jeszcze masz siłę.- skrzywił się doganiając mnie.
-Ja mam zawsze.- palnęłam zadowolona.
-Dobra nie wnikam, ale teraz ja prowadzę.- wyprzedził mnie i pod samą knajpę biegliśmy jednocześnie rozmawiając.
-To jaki moja księżniczka życzy sobie smak?
-Mmm..- zastanawiałam się wyginając buzię w dość dziwną minę.
-Malinowy.- puściłam mu oczko.
-Dobra.- podniósł dłoń do góry wołając kelnera.
Zamówił to co chcieliśmy i znów zwrócił się w moją stronę.
-Tęskniłem za takim życiem.- wymamrotał bardzo cicho, myśląc chyba że nie usłyszę, jednak ja bardzo dobrze go zrozumiałam.
-Jakim?- zmierzyłam go wysilając się na lekki uśmiech.
-Wyjątkowym, a wydawało mi się normalną rutyną, szczęście było moją naturą.- jego wypowiedź przerwała młoda kelnerka, mająca na tacy nasze zamówienie.
Gdy odeszła głupio mi było drążyć ten temat, ale tak mnie korciło żeby się wszystkiego dowiedzieć że nie mogłam usiedzieć na miejscu.
-Dokończysz to co zacząłeś?- rozejrzałam się po lokalu unikając jego wzroku.
-Nie wiem czy powinienem.- przygryzł wargę.
-Gadaj, a nie.- walnęłam go w ramię.
-Bo z Bruną nigdy nigdzie nie chodziliśmy, chyba że na zakupy do galerii, albo jakieś zdjęcia do gazet.- upił większy łyk napoju.
-Rozumiem.- zamoczyłam usta w szklance uśmiechając się szeroko.
-Ale teraz mam ciebie i czuje się spełniony.-przejechał po mojej nodze swoją pod stołem.
Poczułam jak po moim ciele przechodzi dreszcz, a na ciało wkrada się gęsia skórka.
Zatapiałam się w paczadełkach Barcelońskiej "11".
Nagle poczułam jak ktoś ciągnie mnie do tyłu przez co upadam wraz z krzesłem na podłogę.
-Kogo to moje piękne oczy widzą!- krzyknęła rozgoryczona brunetka.
-Oszalałaś co ja ci takiego zrobiłam!- rozgoryczona podniosłam się do pionu, a da-Silva stanął za mną.
-Kochanie jak śmiesz siedzieć tu z tą wywłoką jak mieliśmy być na zakupach.
-On nie jest twoim kochaniem i to ty wyglądasz jak wywłoka szmato!- wszyscy się na nas patrzyli, a ja nie przebierałam w słowach.
-Jak nie moje kochanie, jak moje. A to pierścionek zaręczynowy od niego.- uśmiechnęła się kpiąco.
Stałam wmurowana nie mogąc się ruszyć.
Widząc na jej palcu świecący się podarunek od "Neymara" rzygać mi się chciało.
-Mówiłeś że jestem najważniejsza i że z nią zerwałeś jak mogłeś mnie oszukać!- zapłakana wybiegłam z lokalu.
-Alice to nie tak!- usłyszałam tylko te słowa po czym głośno trzasnęłam drzwiami.
Chciałam znaleźć się jak najdalej od tego miejsca.
Okłamał mnie a ja mu durna wierzyłam w każde słowo. Czułam że mówi prawdę, a on chciał mnie zranić!
Cham, pieprzony egoista i zdrajca!
Położyłam się na piasku na plaży zalewając łzami nie miałam gdzie iść.
*W tym samym momencie restauracja*
-Coś ty narobiła mówiłem ci że to definitywny koniec!- nabuzowany patrzył na swoją byłą dziewczynę.
-Zdradziłaś mnie!- jego mięśnie się napięły.
-To ty mnie z tym czymś.- rzuciła na stół łańcuszkiem od rodziców Alicji.
-Skąd to masz!- darł się nie mogąc opanować.
-Znalazłam to kiedyś w twoim łóżku więc ty też święty nie jesteś!
-Kobieto ty jesteś chora.- potrząsnął ją trzymając za ramienia.
-Między nami już nic nie będzie nie kocham cię, ale nigdy nie spałem z inną.- chwycił naszyjnik wybiegając z budynku.
Stanął na krzyżówce i załamany schował twarz w dłoniach....
-Oszalałaś co ja ci takiego zrobiłam!- rozgoryczona podniosłam się do pionu, a da-Silva stanął za mną.
-Kochanie jak śmiesz siedzieć tu z tą wywłoką jak mieliśmy być na zakupach.
-On nie jest twoim kochaniem i to ty wyglądasz jak wywłoka szmato!- wszyscy się na nas patrzyli, a ja nie przebierałam w słowach.
-Jak nie moje kochanie, jak moje. A to pierścionek zaręczynowy od niego.- uśmiechnęła się kpiąco.
Stałam wmurowana nie mogąc się ruszyć.
Widząc na jej palcu świecący się podarunek od "Neymara" rzygać mi się chciało.
-Mówiłeś że jestem najważniejsza i że z nią zerwałeś jak mogłeś mnie oszukać!- zapłakana wybiegłam z lokalu.
-Alice to nie tak!- usłyszałam tylko te słowa po czym głośno trzasnęłam drzwiami.
Chciałam znaleźć się jak najdalej od tego miejsca.
Okłamał mnie a ja mu durna wierzyłam w każde słowo. Czułam że mówi prawdę, a on chciał mnie zranić!
Cham, pieprzony egoista i zdrajca!
Położyłam się na piasku na plaży zalewając łzami nie miałam gdzie iść.
*W tym samym momencie restauracja*
-Coś ty narobiła mówiłem ci że to definitywny koniec!- nabuzowany patrzył na swoją byłą dziewczynę.
-Zdradziłaś mnie!- jego mięśnie się napięły.
-To ty mnie z tym czymś.- rzuciła na stół łańcuszkiem od rodziców Alicji.
-Skąd to masz!- darł się nie mogąc opanować.
-Znalazłam to kiedyś w twoim łóżku więc ty też święty nie jesteś!
-Kobieto ty jesteś chora.- potrząsnął ją trzymając za ramienia.
-Między nami już nic nie będzie nie kocham cię, ale nigdy nie spałem z inną.- chwycił naszyjnik wybiegając z budynku.
Stanął na krzyżówce i załamany schował twarz w dłoniach....


Chociaż wiedziałam co mniej więcej będzie w tym rozdziale i tak mnie zaskoczyłaś ;*
OdpowiedzUsuńI to tym łańcuszkiem.. jaaa *o* przeżywam razem z bohaterami ;* czekam na nn :D Pzdr :)
Zabije! Ukatrupie jak tylko spotkam. I nawet Oskr, Mateusz, Frytka, Seba w ogóle nikt cię nie obroni. Nawet bunkier.
OdpowiedzUsuńGłupia szmata. Jak ona mogła tak wparować do tej restauracji i narobić takiej afery??? Suka.
Teraz przez nią Alice myśli, że Ney ją okłamał i zdradził. No idiotka.
Mam nadzieję, że Neymar znajdzie Alę i wszystko jej wyjaśni.
Bleisiv! ❤
Kocham ♥
OdpowiedzUsuńBruna Bruna Bruna.. ughh jak ona mnie wnerwia -.- czemu ona zawsze musi wszystko popsuć :( czekam na next <3 !
OdpowiedzUsuńJejku, nie to nie może tak być! Dlaczego ta głupia Bruna musiała się wtrącić? :/ Ala i Ney stanowią taką słodką parę... A z tym łańcuszkiem... Nie no - ta głupia laska przegięła! Dobra, nie zanudzam i czekam na kolejny rozdział - z utęsknieniem ;**
OdpowiedzUsuńcudne boże!
OdpowiedzUsuńAle Bruna to już mnie wkurwia ahahhahaha!
Ale jejku no szybko next!<3
Cudeńko!^^
OdpowiedzUsuńOby się wszystko wyjaśniło xd
Czekam na następny ;**/Zuza
jejku nareszcie mam chwilę i mogę przeczytać :)
OdpowiedzUsuńOdcinek cudowny, a akcja się rozkręca! :D
Oni są wspaniałą parą, a Bruna .. o kurde, ale namieszała.
Matko kochana i ten pierścionek zaręczynowy, serce mi prawie stanęło :*
Czekam na ciąg dalszy i mam nadzieję, że wszystko się ułoży :)
Całusy <3
hej jak się ciesze, że w końcu przeczytałam wszystko!!! rozdział super ale nie wiem po co ta suka się tu wpycha a już było tak fajnie, mam nadzieje, że Neymar z nią pogada i wszystko będzie dobrze, czekam na nowy i zapraszam do siebie :)
OdpowiedzUsuńPiszesz świetnego bloga :* Czekam na kolejne rozdziały i zapraszam do siebie :*
OdpowiedzUsuńOch oni są tacy słodcy *_^
OdpowiedzUsuńMega <3
Cudowny <3
Weny życzę :*
jezu kochany mam nadzieje ze Neymar jeszcze jakoś wytłumaczy to Al:)
OdpowiedzUsuńczekam na nastepny i zycze weny:)
http://lucyandneymar.blogspot.com/