piątek, 23 stycznia 2015

Rozdział 12 "Nie widziałem jej więcej.. i czasami po cichu pytam się 'skarbie gdzie jesteś'."

~*~


"Podobno jeśli ktoś jest dla ciebie ważny to na zawsze taki pozostanie!
Nieważne ile bólu ci przyniesie, 
Ty zawsze będziesz gotowy skoczyć za nim w ogień.."

~*~
Usiadłam na piasku, a obraz rozmazywały mi łzy.
Nie mogłam uwierzyć że mi to zrobił?!
Mówił że mnie kocha, nie zostawi, a rodzice dowiedzą się dopiero w moje 18 urodziny żeby nie oddali mnie z powrotem do Bidula.
Mieliśmy być ze sobą, ale w taki sposób żeby żadna gazeta się o nas nie dowiedziała.
"Zakazana miłość."
Tylko tak mówił, a naprawdę chciał się ze mną zabawić i znów wrócić do tej szmaty! (Czyt.Bruna)
Zawsze mówiłam że ludzie się nie zmieniają, a w jego zmianę byłam w stanie uwierzyć.
Omotał mnie, rozkochał w sobie i zranił.
Pewnie dziwi was, dlaczego stamtąd uciekłam?!
Bo głupia myślałam że będzie mnie gonił, wyjaśni wszystko i okaże się że brunetka kłamała.
Jednak to tylko moja chora wyobraźnia, on nigdy by za mną nie pobiegł, gdyż nigdy naprawdę  mnie nie kochał.
Położyłam się opierając głowę na rękach.
Nie chciałam wracać na noc do domu, nie chciałam widzieć się z Neymarem, to by mnie jeszcze bardziej przybiło.
Tylko gdzie miałam pójść?!
Przyglądałam się spisowi kontaktów w telefonie.
Leo, Gerard, Marc, Jordi, Dani.. SERGIO!
Zawsze mówił że jakby się coś działo mam dzwonić, więc teraz ma okazję się wykazać.
Wytarłam mokre policzki, naciskając zieloną słuchawkę przy jego zdjęciu.
-No hej młoda.- usłyszałam jego radosny głos, a kącik moich ust od razu uniósł się do góry.
-No hej stary.- wycedziłam.
Uwielbiałam się z nim droczyć, zawsze robił dziwną minę gdy się w niego zaczynałam.Tak i pewnie było w tej chwili.
-Ej.. ja mam tylko 23 lata!- burknął oburzony.
-I co z tego, a ja mam 17.- podparłam się jedną ręką, drugą wciąż trzymając telefon.
-Dobra, chyba nie po to do mnie dzwonisz żeby się kłócić?- chyba wyczuł mój rzadko objawiający się smutek.
-Masz rację, nie po to..- przygryzłam wargę z której po chwili zaczęła sączyć się krew.
-Ał..- wymamrotałam,  czego piłkarz raczej nie zdołał usłyszeć.
-To słucham jaką masz sprawę do pięknego i mądrego Sergio Roberto.- byłam 100% pewna że teraz pokazuje swoje śnieżnobiałe ząbki ustawione w równych rządkach.
-To taki w ogóle istnieje.- paliłam głupa chcąc go podkurzyć.
-W takim razie ja pani dziękuje.- już chciał się rozłączyć, na szczęście szybko zareagowałam na jego słowa.
-Już jestem poważna!- machnęłam ręką tak jak gdyby on mnie widział.
Tsaa.. do najinteligentniejszych nie należę.
Walnęłam się w czoło, niepewnie zaczynając;
-Mogłabym dziś u ciebie przenocować?- powiedziałam ledwo słyszalnie.
-Ala nie słyszę cie, możesz głośniej?- również zmienił ton swojego głosu.
-Mogłabym dzisiaj u ciebie spać?- ponowiłam pytanie.
Chwila ciszy w słuchawce i odpowiedź której się spodziewałam.
-Pewnie zaraz sms-em wyślę ci mój adres, chyba że po ciebie przyjechać, to tylko powiesz gdzie jesteś i za pięć minut się widzimy.- nadawał jak katarynka.
-STÓJ..! Może teraz ja coś powiem?- prychnęłam śmiechem, a z moich oczu pokapały kolejne łzy.
Chyba od teraz płacz będzie odpowiednikiem mojego uśmiechu.
-Ależ proszę bardzo.
-Dojdę sama nie musisz ruszać się z domu, ale nie pogardziłabym jakąś gorącą czekoladą z bitą śmietaną.- gestykulowałam dłońmi.
- Okey, zobaczymy co da się zrobić.- palnął rozłączając się zarazem.
Nie minęła minuta, a miejsce zamieszkania chłopaka miałam na wyświetlaczu.
Okazało się że jego dom był bardzo blisko plaży na której siedziałam..
~*~
Szukałem jej chyba już wszędzie.
Byłem w parku, na stadionie, w każdym pobliskim miejscu restauracji.. ale jej nigdzie nie było.
Załamany nie wiedziałem co zrobić.
Obawiałem się że nie wróci do domu już nigdy, a dzisiejszą noc spędzi w jakimś obskurnym miejscu.
Dzwoniłem do każdego piłkarza i od wszystkich słyszałem jedno i to samo zdanie:
-Nie, nie było jej umie. Jak się odezwie dam znać. Trzymaj się.
Choć Roberto wydawało mi się jakby coś chciał przede mną ukryć, ale chyba dostaje już na głowę. Jest moim przyjacielem i nie okłamałby mnie.
Tak mi się przynajmniej wtedy wydawało.
Ugh..! Ta niepewność mnie wykańczała.
Postanowiłem za wszelką cenę ją odnaleźć.
Biegałem po ulicy pytając się przechodni czy przypadkiem jej nie widzieli.
Jeden z nich stwierdził że widział jak zapłakana wbiegała na plażę.
Szybko popędziłem w tamtym kierunku, rozglądając się dookoła.
-Idiota!- skarciłem w myślach sam siebie siadając na murku oddzielającego plażę od drogi rowerowej.
Nie wrócę bez niej do domu, nie mógłbym spokojnie spać wiedząc że ona błąka się gdzieś po ulicy sama, samiuteńka i nie zna prawdy.
-Ja cię kocham cholera.- wydarłem się myśląc że mnie usłyszy, ale dookoła nie było nikogo.
Facet widocznie musiał się pomylić, nie było jej tutaj..
~*~
Wychodząc tyłem z plaży wydawało mi się że słyszałam Juniora, ale chyba mi się coś pomyliło, pewnie teraz całuje się gdzieś z Bruną i nawet nie ma ochoty mnie widzieć.
Żwawym krokiem maszerowałam pod same drzwi Barcelońskiej "20".
Niepewnie zadzwoniłam dzwonkiem.
-Wejdź!- wydarł się piłkarz.
Zrobiłam tak jak kazał kierując się w stronę z której wydawało mi się że słyszałam jego głos.
-Co robisz?- zmierzyłam go przenikliwym spojrzeniem.
-Trzymaj, ale bez śmietany bo nie zdążyłem.- odwrócił się w moją stronę dając soczystego całusa w policzek.
-Oksy dropsy. Na pewno nie będę ci przeszkadzać?- spojrzałam w jego oczy, odbierając gorący kubek z jego rąk.
-Przestań, ale może powiesz o co chodzi, bo dzwonił Ney pytał się o ciebie, a ja skłamałem żeby nie było.- zaprowadził mnie do salonu siadając na kanapie.
Ja natomiast usiadłam centralnie naprzeciwko niego na fotelu.
-Dobrze że tak powiedziałeś nie chce go widzieć.- wysyczałam przez zęby.
-Mów o co chodzi, jestem dobrym słuchaczem.- rozsiadł się wygodnie kładąc nogi na stoliku.
Był pewny że to jakaś drobnostka jednak diametralnie się pomylił.
-Bo po treningu było okey, poszliśmy do knajpy niedaleko..- opowiedziałam mu całą historię.
W moich oczach znów zaczęła zbierać się słona ciecz.
Brunet jak na zawołanie podbiegł do mnie i mocno przytulił.
-Zabije go!- wydusił z siebie po chwili.
-Nie warto.- zwiesiłam głowę w dół.
-Warto zranił cię, a nie warto to płakać przez takiego chłopaka nie był ciebie wart.- objął mnie ramieniem.
-Ale co ja poradzę Roberto jak ja go kocham.- wyłkałam wtulając się w jego tors.
-Szczerze to nie podobne jest to zachowanie do Neymara, ale sam nie wiem.- podrapał się po karku. Przytulając mnie do siebie obiema rękoma.
-Jesteś wartościowa i w końcu to zobaczy.- cmoknął mnie w czubek głowy.
-Tak myślisz?- uniosłam głowę do góry spoglądając w jego paczadełka.
-Jestem tego pewien.- przerzucił mnie przez swoje ramię idąc w stronę schodów.
-Co ty wyrabiasz?- spiorunowałam go.
-Nie jesteś zmęczona?- zerknął na mnie pytająco.
-Bardzo.- ziewnęłam, co przyjął szerokim uśmiechem.
-To zanoszę cię do sypialni.- rzucił mnie na łóżko zadowolony.
-To twoja..
-Tak. A co?
-A ty gdzie będziesz spał?- chwyciłam poduszkę rzucając nią w jego kierunku.
-Prześpię się na kanapie.- zwinął koc z komody idąc w stronę drzwi.
-Kolorowych.- posłałam w jego kierunku całusa.
-Wzajemnie.-zaśmiał się słodko, wychodząc z pomieszczenia.
~*~
Wściekły po dwóch godzinach szukania poszedłem do Messiego.
W domu bez niej nie miałem po co się pokazywać.
-Hey mógłbym dziś u ciebie trochę posiedzieć?- spytałem zasmucony.
-Pewnie chodź.- pchnął mnie do swojego domu.
W progu salonu dostrzegłem Thiago.
Było dobrze po 20, a on jeszcze męczył rodziców zabawkami.
-Siemka mały.- wziąłem go na barana wygłupiając się z nim.
Jest taki słodki że aż żal mi było patrzeć jak z płaczem Anto zabiera go do spania.
-No to mów o co chodzi.- Leo usiadł obok mnie.
-Chodzi o Alice i Brunę.- westchnąłem ciężko przecierając twarz dłońmi.
-Co rozmyśliłeś się? Wydawało mi się że kochasz Ale.- klepnął mnie w plecy.
-Kocham, ale ktoś nie potrafi tego zrozumieć.- odpowiedziałem poważnie biorąc większy łyk wody ze szklanki którą gdy przyszedłem przyniosła mi Antonella. 
-Trochę nie ogarniam.- podrapał się po głowie zagubiony.
Wytłumaczyłem mu wszystko tak jak było, a on zszokowany oblał się mineralną.
-Co masz zamiar z tym zrobić?
-Nie wiem, ale muszę o nią walczyć!
-Mówiłeś że Roberto był jakiś dziwny?- Messi spojrzał na mnie zaintrygowany.
-No i co z tego.
-Może jest u niego? Ostatnio złapali ze sobą dobry kontakt, nie powiesz że nie?- słowa Argentyjczyka brzmiały rozsądnie.
-Mówisz?
-Mówię, a teraz jedź tam i pokaż jej że ją kochasz.- krzyknął, a ja ściskając go wybiegłem z posiadłości piłkarza.
Po drodze  wstępując jeszcze po mały prezent dla dziewczyny. 
~*~
Obudziło mnie walenie do drzwi, nie chciało mi się wstawać więc stwierdziłam że musi to zrobić Sergio.
Po chwili pukanie przestało być słyszalne, a zastąpiły je głośne krzyki.
Po głosie wiedziałam już kto to.
Powoli zbliżał się do mojego pokoju.
Jego kroki były coraz bardziej słyszalne.
-Alice..- uchylił drzwi pokoju na rękach trzymając ślicznego białego szczeniaka..

~*~
Hey :)
Wiem że rozdział do dupy, ale tylko taki byłam w stanie dzisiaj napisać.
Mam nadzieje że przynajmniej wam choć trochę się podoba.
Liczę na 12 komentarzy wtedy dodam nexta.
Myślę że was zaintrygowałam.. :*
Przepraszam że tak długo nie było nowego ale tak bywa ;) 










12 komentarzy:

  1. Ale słodki Sergio ♥♡♥
    Neymar tez ;* Dobrze Ze O Nią Walczy! :D
    czekam na nn ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Sergio, Sergio, Sergio... Zajebe cię! Okłamałeś Neymara. Oj nie dobrze. Nie dobrze.
    Ooo szczeniaczek. Jej... Mam nadzieję, że Alice wybaczy Neymarowi, bo w końcu nie zrobił nic złego.

    Buziaki.. ;**

    OdpowiedzUsuń
  3. Jezzuu mam nadzieje że mu wybaczy
    Oni muszą się pogodzić !! <3
    Awww *.* i ten piesek *u*
    Czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Do dupy?? Nie no żartujesz sobie, prawda? Ten rozdział jest świetny! :D Oni muszą sobie wszystko wyjaśnić. Są tacy słodcy. *.* A zachowanie Sergio jestem w stanie zrozumieć, bo pewnie sama postąpiłabym podobnie. ;) Już się nie mogę doczekać nexta <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytałam wszystkie rozdziały od początku :) Są świetne i nie mogę doczekać się kolejnego *.* to jest po prostu boskie <33 proszę cię informuj mnie o kolejnych rozdziałach :) zapraszam także do sb :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudny jest! *-*
    Teraz niech się Ney troszkę postara, a Alice niech mu za szybko nie wybacza hah ;3
    Czekam na następny! ;**/Zuza

    OdpowiedzUsuń
  7. rodział świetny! Ja myślę ze Al jak zobaczy tego szczeniaczka to zmięknie:)
    Ale Sergio powinien powiedzieć Neymarowi że jest u niego
    lucyandneymar.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział cudowny jak zawsze <3 nie mogę doczekać się następnego !! kiedy dodasz next ?

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudny! Liczę, że Ney będzie bardziej starał się o Alę. :* ^•^ <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Ty mnie chyba przeklniesz w końcu, ale wierz lub nie, nie mam czasu żyć :(
    Właśnie skończyłam się uczyć i i tak nie wszystko ogarnęłam, ale stwierdziłam, że koniec. Nie dajmy się zwariować. Także, żeby nie zwariować sięgnęłam tutaj i jak zwykle się nie zawiodłam :)
    Odcinek super, a to zdjęcie z tym psiakiem na górze przesłodkie :* Dzisiaj z przyjaciółką w szkole rozpływałyśmy się nad którymś z tej "selfie sesji" Neya :D
    Mam nadzieję że Ala mimo swojego charakterku mu w końcu przebaczy, o ile on wystarczająco się o nią postara. Liczę że nie będzie mu łatwo :D
    Do następnego :*

    Buźka Słońce. <3

    OdpowiedzUsuń